Każdy kij ma dwa końce. Podobnie jest z niedzielnym koszeniem trawy. Jakiej potrzebie należy przyznać priorytet? Czy ważniejsza jest możliwość odpoczynku osoby w otoczeniu niezakłóconym hałasem kosiarki spalinowej, czy też prym wiedzie tutaj niekwestionowany obowiązek dbałości o otaczającą nas zieleń? Polski ustawodawca wydaje się mieć z tym spory problem. Ba! Ustawodawca europejski również nie potrafi stanowczo opowiedzieć się po jednej ze stron. Co kraj, to obyczaj – a jak jest u nas?

Na początek: trawiasty problem po europejsku

Nasi zachodni sąsiedzi lubią krótko przystrzyżone trawniki. W Holandii czy Niemczech koszenie trawy dwa razy w tygodniu uchodzi za standard, jednak czy można tam kosić trawę w niedziele? W belgijskim mieście Kortrijk władze wprowadziły zakaz niedzielnego koszenia trawy, przewidując kary pieniężne za złamanie przepisów. W tej samej miejscowości amatorzy niedzielnego koszenia upomnieli się o swoje prawa, traktując zakaz nałożony przez gospodarzy miasta jako atak na ich wolność. Rozgorzała dyskusja, a władze pod naciskiem mieszkańców zgodziły się na przeprowadzenie konsultacji społecznych w związku z zaistniałym problemem.

Podobna sytuacja miała miejsce u naszych bliższych sąsiadów, w Czeskim Cieszynie. Tam władze wprowadziły przepisy o zasięgu lokalnym. Ich zadaniem była ochrona prawa do niedzielnego odpoczynku. Tym sposobem zakazano wykonywania pewnych prac powodujących hałas, przede wszystkim związanych z utrzymaniem ogródków. Sankcją za złamanie zakazu uczyniono mandat.

Rozkosz(o)na Polska

Sytuacja w Polsce przedstawia się odmiennie, aniżeli w wymienionych wyżej miejscach. Brak jest bowiem przepisów, które zabraniałyby koszenia trawy w niedziele. Przygotowując niniejszy artykuł, nie natrafiłam również na przepisy aktów prawa miejscowego, które wprowadzałyby taki zakaz. Przeciwnie, wiele uchwał rad gmin w przedmiocie zasad utrzymania czystości i porządku na terenie gminy, nakłada obowiązek prowadzenia prac porządkowych w obrębie nieruchomości, który dotyczy także bieżącego usuwania chwastów i koszenia trawy.

Przepisy karne, w szczególności przepisy kodeksu wykroczeń (dalej: kw), nie zawierają w obszernym katalogu takiego czynu, którego znamiona wypełniałoby niedzielne koszenie trawy. Jedynie przepis art. 51 kw wprowadza zakaz zakłócania spokoju hałasem, jednak z reguły jest on zarezerwowany dla innych, bardziej „dolegliwych” wybryków aniżeli huk kosiarki.

Granica cierpliwości

Każde działanie w jakimkolwiek stopniu uciążliwe powinno być wykonywane w rozsądnych granicach. O ile zatem trudno jest znaleźć jednoznaczną regulację zakazującą niedzielnego koszenia, o tyle w sytuacji, gdyby odpalanie kosiarki stało się dla sąsiada łatwym sposobem na celowe wyprowadzenie innych z równowagi – można, a nawet należy temu zapobiegać.

W tej sytuacji warto rozważyć zawiadomienie funkcjonariuszy policji o dopuszczaniu się przez sąsiada wykroczenia z art. 107 kw, zgodnie z którym przewiduje się karę ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zł oraz karę nagany za złośliwe niepokojenie innej osoby. Niepokojenie w takim rozumieniu to między innymi doprowadzanie do wywołania uczucia gniewu, oburzenia, złości lub niesmaku. Dodatkowo wspomniane niepokojenie musi charakteryzować się złośliwością, a zatem intencją osoby dopuszczającej się czynu musi być chęć sprawienia innej osobie przykrości, wyprowadzenia jej z równowagi.

Od intensywności i skali problemu zależeć będzie zatem ewentualna reakcja. Należy pamiętać, że nawet w sytuacji, kiedy brak jest normy prawnej, która w sposób ogólny zakazuje konkretnego działania, nie jest wykluczone, że można je „ubrać” w regulacje zastrzeżone dla innych sytuacji.