Wybierając bank, który ma pomóc sfinansować zakup wymarzonego lokum, wiele osób w pierwszej kolejności patrzy na koszty wstępne oraz wysokość raty.

W przypadku kredytów hipotecznych koszty wstępne można zapłacić w gotówce albo doliczyć je do kwoty kredytu, o ile ta nie przekracza – w zależności od banku – 90% lub 80%. Jeśli koszty te płacimy w gotówce, są one bardziej widoczne i odczuwalne. Pośród wszystkich kosztów zazwyczaj to właśnie prowizja bankowa najmocniej rzuca się w oczy.

Czy zawsze warto walczyć o minimalną prowizję?

Warto, jeśli mamy w perspektywie wcześniejszą spłatę kredytu – to znaczy w przeciągu kilku lub kilkunastu lat. Wtedy oprocentowanie nominalne kredytu (składające się z WIBOR-u i marży banku) jest mniej istotne. Na pierwszy plan wysuwają się natomiast koszty wstępne.

Kiedy jednak przystępujemy do kredytu z perspektywą jego 30- albo 25-letniej spłaty, wówczas wysokość prowizji nie ma już tak istotnego znaczenia. Zwłaszcza jeśli porównamy ją do całości kosztów odsetkowych, jakie przyjdzie nam ponieść w tym okresie. W takiej sytuacji zdecydowanie lepiej jest zadbać o możliwie niską marżę.

Banki oferujące prowizję 0%

Mamy na rynku kilka banków, które oferują kredyty z zerową prowizją. Do wyboru proponują one jednocześnie wariant z prowizją (w granicach 1,5-2%), dając jednak wtedy w zamian niższą marżę, co w perspektywie długiej spłaty bardziej się opłaca. Rozwiązanie takie stosuje Eurobank oraz ING. Dla tych którzy zakładają krótkie kredytowanie albo wręcz planują szybką sprzedaż i pozbycie się kredytu hipotecznego wraz z nieruchomością (przykład zakupu typowo inwestycyjnego), najatrakcyjniejszą ofertę mają obecnie banki ING oraz Millennium. W obu można uzyskać kredyt z zerową prowizją za jego przyznanie oraz zerową prowizją za wcześniejszą spłatę. Większość innych banków zgadza się na zerową prowizję za wcześniejszą spłatę dopiero po upływie trzech lat od zaciągnięcia kredytu. Warto jednak pamiętać, że bank Millennium wymaga wkładu własnego w wysokości jedynie 10%, w przypadku ING konieczne jest natomiast zaangażowanie w transakcję minimum 20% środków własnych.

Jak oszacować wartość ubezpieczenia, które zastępuje prowizję?

Który wariant jest korzystniejszy? Odpowiedzi na to pytanie nie ułatwi nam sama kalkulacja kosztów prowizji i oprocentowania w danym okresie kredytowania. Wiele banków obliguje klienta do ubezpieczenia na życie, często klient ma wybór między opcją z ubezpieczeniem a opcją bez ubezpieczenia (wtedy jednak musi się liczyć z wyższą marżą lub prowizją). Aby ocenić wówczas, co się bardziej opłaca, trzeba ustalić, co faktycznie daje nam nabywane ubezpieczenie. Źródłem wiedzy w tym zakresie są zapisy w ogólnych warunkach ubezpieczenia.

Reasumując – prowizja może się opłacać, jeśli nie zamierzamy w krótkiej perspektywie spłacić kredytu, oraz gdy jest ona skompensowana niższym oprocentowaniem. Aby podjąć przemyślaną i korzystną decyzję, warto oczywiście zwracać uwagę na wszelkie koszty kredytowe.